Recenzja gry: Grand Theft Auto V

2018-07-01
Recenzja gry: Grand Theft Auto V
Osobom, które nigdy nie słyszały o GTA podpowiem, że  jest to tytuł z otwartym światem. W poprzednich częściach wcielaliśmy się w jednego bohatera i przemierzaliśmy ulice miasta (a nawet miast), w celu wykonania misji, zarobienia pieniędzy czy zażycia nieskrępowanej zabawy. Oczywiście ze względu na brutalność, wulgarny język i  misje nie jest to produkcja dla dzieci. Można zadać pytanie, co w niej takiego fenomenalnego? Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, gdyż każdemu spodoba się w GTA coś innego. Jedni polubią krążenie samochodem po ulicach i bezdrożach, inni pokochają skomplikowaną i intrygującą fabułę, a jeszcze innych skuszą rozrywki niedostępne dla nich w rzeczywistości, jak chociażby base jumping.



Grand Theft Auto 5 różni się jednak od swoich poprzedników w wielu punktach, a pierwszy, widoczny gołym okiem, dotyczy bohatera. Dokładnie trzech wspaniałych, bo właśnie w tyle postaci przyjdzie nam się wcielić. To nowość i dość rewolucyjna zmiana w serii, która dotychczas ograniczała się do jednego protagonisty. Przełączanie się pomiędzy naszą trójką jest banalnie proste i szybkie (trwa kilka sekund). Wystarczy dłużej przytrzymać dolny przycisk krzyżaka i wybrać odpowiedni awatar z menu. Chwilę później kamera oddala się od nas w pionie (podobnie do animacji zdjęć satelitarnych np. w Google Maps) i  podąża w miejsce, w którym znajduje się wybrany bohater.



Michael, Trevor i Franklin -  tych „typków” postanowiono oddać w nasze dłonie. Różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale też umiejętnościami i przede wszystkim charakterem. Również ich historie są zupełnie inne. Pierwszy z trójcy tona pierwszy rzut oka 40-letni dorobkiewicz z piękną żoną i dwójką dzieci. Oczywiście, wiedzie swój żywot w najbardziej prestiżowej dzielnicy Los Santos, którą jest Rockford Hills. Jednak w rzeczywistości cztery ściany jego domu skrywają wiele mrocznych tajemnic. Szybko okazuje się, że pieniądze zawdzięcza służbom federalnym, z którymi były specjalista ds. napadów na banki zawarł bardzo lukratywną umowę w ramach programu ochrony świadków. Złodziej jest też wzorowym przykładem tego, że bogactwo nie przekłada się na szczęście w rodzinie.

Trevor to dawny kumpel Michaela i jego zupełne przeciwieństwo. To przykład łysiejącego 40-latka, agresora, który lubi „zbijać bąki na kanapie”. Mieszka sobie na pustyni za miastem, w rozlatującej się przyczepie kempingowej. Jedną z jego rozrywek jest obijanie przypadkowo napotkanych przechodniów. Koleś nie stroni od przemocy, lubi wszczynać bijatyki i często obraża mijane osoby słowami i gestami. W przeszłości Trevor był wojskowym pilotem, a później zdarzyło mu się obrobić z Michaelem kilka banków. To człowiek, który obraca się w złym towarzystwie i chętnie weźmie udział w niekoniecznie legalnej akcji.



Franklin to osoba z zewnątrz, która na początku nie jest związana z powyższymi postaciami. To ciemnoskóry, przedsiębiorczy dwudziestokilkuletni z południowego Los Santos, którego można nazwać „komornikiem”. Jego firma zapewnia klientom luksusowe samochody, na które nigdy normalnie nie mogliby sobie pozwolić. W momencie, kiedy klient okazuje się niewypłacalny, do akcji wkracza Franklin i odbiera wózek. Mimo tej pozycji w firmie, młody cwaniak wciąż szuka dodatkowej gotówki. Wtedy na scenę wkracza Michael i zaczyna się zabawa. Okazuje się bowiem, że emerytowany rabuś musi wrócić do swojego zawodu i „przyjmuje” Franklina na swojego ucznia. Niedługo później do ekipy dołącza Trevor, niekoniecznie ku zadowoleniu pozostałych członków gangu. Fabuła obraca się więc wokół marzeń i ambicji trójki bohaterów, z których każdy zrobi wszystko, żeby spełnić swój amerykański sen. Ogromnym zaskoczeniem są dynamicznie misje, pojawiające się z zaskoczenia. Przykładowo Michael jedzie na spotkanie z Franklinem, kiedy nagle otrzymuje telefon od córki. Okazuje się, że policja przyłapała ją na kradzieży i mała nagle przypomniała sobie o istnieniu ojca.

Pojawienie się trzech głównych postaci w zabawie spowodowały zmiany w warstwie fabularnej. Historia opowiedziana w grze wydłużyła się, w porównaniu z poprzednimi odsłonami serii. Niektóre zadania wymagają udziału całej trójki (z możliwością swobodnego przeskakiwania między postaciami w trakcie misji), a inne przeznaczone są tylko dla wybranego protagonisty. Jak zwykle w GTA na swojej drodze spotkamy wiele ciekawych i różnorodnych postaci. Jedne są sztywne jak agent FBI Dave, ale zdarzają się również ostro ześwirowane i pokręcone persony jak kumple Franklina czy jego sąsiadka. Te postacie są w większości przerysowane do granic możliwości i stanowią ciekawy komentarz nie tylko na współczesny świat, ale i nasz sposób postrzegania go. Poza głównymi misjami istnieje wiele pobocznych, które są równie wciągające jak te główne.  Zabijanie kosmitów czy odholowywanie wózków ze zwariowaną znajomą  to świetna odskocznia  od zadań cięższego  kalibru.


 Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze zwykli mieszkańcy, żyjących w Los Santos swoim życiem. Na plaży spotkamy lekko szurniętego kaznodzieję, który upodobnił się do Jezusa. Jadąc drogą podmiejską miniemy autostopowiczów lub osoby wymieniające koło w swoim samochodzie. Kiedy indziej możemy zostać poproszeni o pomoc w złapaniu złodzieja. Wszystko to zaskakuje, oczarowuje i ma się wrażenie, jakby świat gry był naszym światem. To niesamowite uczucie wciągające bez reszty w świat GTA V. Coś, co nadal rzadko udaje się osiągnąć twórcom gier komputerowych.

W GTA V wracają różnorodne zainteresowania i rozrywki, co może być dla wielu miłą odmianą po dosyć okrojonym pod tym względem GTA IV. Najbardziej interesujące z nich są sporty. I chociaż nie będziemy mogli zmienić naszej sylwetki, jak to miało miejsce w GTA: San Andreas, to lista zajęć jest naprawdę ciekawa: yoga, triatlon, nurkowanie, przejażdżki na skuterach wodnych i rowerach, base jumping, golf oraz wiele, wiele innych zabaw. Nie zabrakło również znanych z poprzednich odsłon miejscówek takich jak kluby ze striptizem, kawiarenek internetowych, sklepów czy restauracji z fast foodem. Wszystkie te zajęcia są jednak ciekawsze niż w poprzednich grach i wymagają więcej interakcji ze strony gracza. Do tego dochodzą jeszcze zainteresowania poszczególnych postaci, które są unikalne dla każdej z nich. Niektóre miejsca są więc dostępne tylko dla jednego z naszej trójki, bo pozostali nie są nimi w ogóle zainteresowani.


Otrzymaliśmy również więcej środków transportu niż w edycji oznaczonej numerem IV. Przede wszystkim powracają rowery w postaci BMX-ów, rowery górskie i szosowe, wszelkiej maści motocykle od crossów po choppery, quady, samochody osobowe, sportowe i ciężarowe. Wodny transport to również kilka rodzajów skuterów wodnych, motorówek i łódek.  Przestrzeń powietrzna także stoi przed nami otworem. Wystarczy zasiąść za sterami helikoptera, awionetki lub po prostu skorzystać z podróży samolotem. Dzięki temu znacznie szybciej dostaniemy się w interesujące nas miejsce. Powróciła również (choć w rozszerzonej wersji) możliwość nurkowania.

I chociaż brzmi  doskonale, to nadal nie koniec. Rockstar Games wzbogaciło swoją najnowszą grę specjalnie stworzonym ekosystemem. Dzięki temu miasto, lasy i wsie naprawdę żyją! możemy polować na zwierzęta (podobnie jak na ludzi), rzeka to nie jakaś zwykła bitmapa tylko rwące masy wody, w którym wędkarze łowią ryb. Los Santos to wielka, tętniąca życiem metropolia i gdyby Warszawa była taka, to żyłoby się nam tutaj całkiem przyjemnie. Miasto jest bowiem odpowiednikiem Los Angeles i cechuje się tym, czego nam brakuje w dużych miastach Polski – dużą ilością szerokich dróg, ogromnym lotniskiem, wieloma biurowcami, odpowiednią ilością mostów, portem dla statków z zaopatrzeniem i wielu innych miejsc, które nie sposób wymienić w jednym akapicie.  Los Santos jest „uszyte na miarę”. Swoją drogą dzięki temu ucieczkę przed policją można wykonać na wiele różnych sposobów: motorówką, na rowerku, schować się w zaułku, przemykać mniejszymi ulicami lub pruć na pełnym gazie głównymi arteriami miasta. Ucieczka nie jest trudna, ale policja nie daje łatwo za wygraną. Gdy uda się im nas złapać, to mamy możliwość odkupienia naszej odholowanej bryki na jednym z komisariatów.

To tylko jeden ze smaczków. Co powiecie na możliwość strzyżenia głowy czy robienie tatuaży? Może zaciekawi was modyfikowanie broni:  zmiana jej koloru, wielkości magazynków czy dodawanie tłumików. Mało? To może jeszcze tunignowanie samochodów, kupowanie posiadłości (odblokowują się odpowiednie misje, aby nasza nieruchomość zyskała na atrakcyjności, np. klub, sklep  - konkurencje trzeba odpowiednio utemperować), szkoła lotnicza, striptiz, kino, uprawianie sportu, który polepsza naszą kondycję i siłę uderzenia. Koniec, resztę odkryjecie już sami!



Los Santos to piękny sen również w kwestii graficznej. Sylwetki postaci przypominają te z gry Max Payne 3, a to przy tak ogromnym świecie robi wrażenie. gdyż trzeba było poszerzyć horyzont o wiele elementów. Zniknęły również rozmazane tekstury z GTA IV, a samochody błyszczą się i lśnią do momentu, gdy w coś lub w kogoś nie uderzymy. Wtedy karoseria się gnie, a w tym drugim przypadku na lakierze pojawia się krew i zostaje tam do momentu, aż nie wyczyścimy jej w myjni. Co więcej, zaskakuje zachowanie i naturalność postaci głównych i drugoplanowych.  Dokładnie oddają targające nimi emocje. Trochę gorzej jest już z przechodniami, którzy czasami wyglądają tandetnie, ale kto by się nimi przejmował – tych mniej wyraźnych można przecież odpowiednio potraktować.  Widać jednak, że ludzie pracujący przy grze bardzo dbali o dopracowanie szczegółów. Podczas szybkiej jazdy doczytują się bowiem tylko nieliczne drobne elementy. Po strzale, na ciele naszego bohatera pozostają rany i ślady po kulach. Kiedy biegniemy lub gramy w tenisa koszulka przesiąka potem, a jeśli pada deszcz, to postacie mokną. To drobnostki, ale to dopiero początek tego, co zobaczycie w GTA V. Te wspaniałą grafikę udało nam się uzyskać na komputerze poleasingowym z naszej oferty dla gracza.

Sterowanie również zostało poprawione i zmienione względem poprzedniej części. Gracze narzekali na prowadzenie pojazdów i te teraz zachowują się bardziej naturalnie, wpadają w poślizg, różnią się przyśpieszeniem, sterownością, mocą, a nawet ich silniki brzmią inaczej. Nie gorzej steruje się samolotami, helikopterami, łodzią podwodną czy też grając w tenisa lub uprawiając jogę. Każdy element został odpowiednio uproszczony tak, aby gracz przy lekkim wysiłku mógł iść dalej, ale czuł zarazem satysfakcję, że wykonał jakąś czynność.

 
Sztuczna inteligencja przeciwników jest również wysokich lotów. Wspominałem już, że policja jest naprawdę ostra i tak jest. Jak się uczepi to ciężko od niej się odkleić. Liczne radiowozy przeszukują teren, a my mamy możliwość przykładowo ukrycia się za murem, co jest świetnym rozwiązaniem. W GTA V jeśli przeciwnik nas nie widzi, to idzie/jedzie dalej mimoże jesteśmy w polu jego radaru.  Dodatkowo przeciwnicy chowają się za barykadami (my również możemy). Nawet jeśli przechodzimy misje wspólnie, to pozostała część naszej załogi nie naraża się głupio – wszyscy chronią się nawzajem. Nigdy nie przegrałem misji przez idiotyczne zachowanie moich wspólników.

GTA V starczy Wam na około 25-30 godzin zabawy z wątkiem fabularnym. Zadania główne są długie i mogą trwać nawet 30 -40 minut, a na dodatek wiążą się często w całkowitą destrukcją danej części miasta i aż dziwi, że po tych akcjach ktoś jeszcze chce pracować w policji Los Santos…  Po tym okresie przychodzą misje poboczne i inne atrakcje, które możemy wykonywać (np. wcielić się w rolę taksówkarza). Miło również, że gra została w pełni zlokalizowana w wersji kinowej. W dodatku twórcy nie szlifowali oryginału, nie łagodzili wulgarnych słów. Wszystkie „kur*y” są na swoim miejscu, a błędów jako takich nie zauważyliśmy. Ponownie trzeba powtórzyć, że to nie jest gra dla dzieci i nastolatków - na opakowaniu widnieje wielki znaczek 18+. Nie kupujcie więc jej pociechom i nie skarżcie się potem w TV, że Wasz chłopiec czy dziewczynka nagrali się w „tę złą grę” i  dlatego ”zrobiły to, co zrobiły”. Takie czcze gadanie zostawcie dla wygłodniałych dziennikarzy, którzy szukają sensacji.
 
Duży nacisk położono również na ścieżkę dźwiękową i tym razem prócz genialnie podłożonego głosu,  otrzymujemy również stacje radiowe, w których można usłyszeć przeboje grupy Queen czy Dr. Dre - Still D.R.E. Spektrum jest ogromne i każdy znajdzie coś dla siebie – to pewne.
 
GTA V to największa, najbardziej rozbudowana, klimatyczna i wspaniale wykonana gra tego typu.  To tytuł, który trzeba mieć w swojej kolekcji i nawet jeśli po 30 godzinach Wam się znudzi, to w październiku wspólnie ze znajomymi będziecie mogli przemierzać ulice Los Santos, grać w tenisa czy też chodzić na panienki. Wtedy bowiem startuje GTA online, o którym oczywiście napiszemy. Jednak już sam tryb dla jednego gracza na pewno starczy Wam na dobre i godne wypełnienie całego lata oraz jesieni i zimy!

Tytuł testowaliśmy na komputerze z naszej oferty dla gracza

Ocena: 9,9/10
 
Plusy:
+ Fabuła
+ Grafika
+ Wielkość miasta
+ Orgom możlwiości
+ Rozbudowany system
+ Misje poboczne
+ Frajda
+ Dbałość o szczegóły
 
Minusy:
- Drobne niedoróbki techniczne (doczytujące się elementy)
Pokaż więcej wpisów z Lipiec 2018
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel