Prezentujemy: Lenovo x240

2018-04-01
Prezentujemy: Lenovo x240
Lenovo x240 trafił pod moje strzechy i był wielkim zaskoczeniem względem modelu x220 i x230, które opisywałem wcześniej.

Zaskoczenie było dużo, gdyż x240 jest lżejszy od swoich poprzedników, wyposażono go w klawiaturę wyspową i co najważniejsze  nasz bohater ma możliwość włożenia dwóch akumulatorów.



Przechodzą przez kolejne akapity dowiecie się wszystkiego, czym wyróżnia się x240 i co się zmieniło. Na pierwszy ruszt ruszam z obudową, która jest aż o 6 mm cieńsza niż ta w x230. W momencie położenia obydwu sprzętów obok siebie od razu widać, że nasz dzisiejszy bohater jest smuklejszy. Pozostałe jednak elementy są typowe dla serii ThinkPad, czyli bryła jest kwadratowa, a czerń pokrywająca poprzedników zastąpił bardzo ciemny brąz.  X240 waży 1,45 kg, a więc jest lżejszy od starszego brata o około 100 g.



Odchudzenie sprzętu nie przełożyło się na utratę jego solidnego wykonania. Obudowa zewnętrzna jest tak samo twarda, jak w Lenovo x230, a miejsca oparcia dłoni nie uginają się nawet pod większym ciężarem. Zawiasy zaś są solidne i trzymają ekran bardzo dobrze nawet podczas podróży samochodem po wyboistych drogach. Warto zwrócić uwagę, że mimo upływu lat (3-4 lata leasingu) mój egzemplarz nadal miał sztywne zawiasy.


X240 nie jest za to szczytem doskonałości dla osób lubiących zaglądać do środka. „Dłupcio chałupnik”, którym poniekąd jestem musi okręcić całe dolne wieko (8 śrubek) , aby móc wymienić dysk 2,5 cala na inny. Trzeba pamiętać również, że prócz śrub wieko trzymają jeszcze specjalne plastikowe wypustki i je również trzeba lekko podważyć, aby dostać się do środka. Skoro już jednak udała mi się ta sztuka to w środku prócz zatoki na dysk 2,5 cala znajdziemy również złącze mini PCI-e, M.2, miejsce na drugą baterię (mój akurat miał) i jedno gniazdo na pamięć RAM. Mój egzemplarz miał 8 GB RAM, czyli maksymalną wartość.



W lenovo x240 zrezygnowano z gniazda ExpressCard i USB 2.0 z funkcją ładowania. Dlatego mamy w nim dwa porty USB 3.0 a to z prawej strony posiada funkcję ładowania. Do tego dochodzi jeszcze złącze 1 złącze stacji dokującej, gniazda audio: wejście/wyjście, czytnik kart: SD, SDHC, SDXC, MMC, 1 SmartCard, odbiornik GPS, 1 VGA/D-Sub, mini DisplayPort. Według mnie jest w tym modelu wszystko co potrzeba. Jeśli jednak czegoś nam zabraknie to z pomocą przychodzi stacja dokująca, którą można podpiąć do portu pod spodem laptopa. Warto zaznaczyć jednak, że replikatory z poprzednich serii ThinkPad tutaj nie podejdą.



Jak już wspomniałem na początku w Lenovo x240 zmieniono klawiaturę względem poprzedników. Teraz jest ona wyspowa. Klawiatura jest sztywna, klawisze posiadają średni skok, a zarazem są ciche i co najważniejsze poszczególne przyciski są odpowiednio wyprofilowane, tak że palce same wpadają w odpowiedni literę czy też znak. Szybko więc można się do niej przyzwyczaić, a i pisanie dłuższych prac jest bardzo przyjemne. Dla osób, które nie miały wcześniej styczności z ThinkPadami dodam ,że przyciski takie jak FN, Ctrl czy PrSC nie są tam gdzie zawsze. W modelu x240 Lenovo zrezygnowało z oddzielnych klawiszy do regulacji głośności i teraz zostały one wpisane w klawiaturę. Dodatkowo znikła również lampka. ThinkLight zastąpiono po prostu podświetlanymi klawiszami.



Tak samo jak Lenovo x230 tak i x240 ma przyciski zespolone z touchpadem. Teraz musimy sobie lekko wyobrazić, że dolna część gładzika odpowiada za prawy i lewy przycisk myszy. Zaś górna część touchpada to odpowiedniki tych klawiszy dla TrackPointa. Przyznam się, że to rozwiązanie jest dosyć ciekawe jednakże o ile z klawiaturą oswoiłem się w kilka chwili o tyle z touchpadem ten czas był znacznie dłuższy. Jednakże na jego plus zaliczam bardzo przyjemną fakturę gładzika oraz rozmiary 87 x  73 mm. Nie zabrakło w nim również dotyku wielopunktowego – 4 punkty jednocześnie, a wszystkie takie dodatki wspiera oprogramowanie Synaptics dostępne na stronie producenta.



Lenovo x240 był produkowany z matrycami matowymi o rozdzielczości 1366 x 768. Bez problemu można więc pracować na nim zarówno w domu/biurze czy też na świeżym powietrzu.

Lenovo x240 to całkiem wydajny sprzęt, mimo tego, że został okrojony do jednego slotu na RAM. Dzięki zastosowaniu złącza M.2 czy też 2,5 cala SSD można z niego zrobić naprawdę potężnego potwora do pracy biurowej i jak mniemam do tego ma w sumie służyć. Ekran 12,5” raczej do grania w gry czy też obrabiania grafiki raczej się nie nadaje i byłoby to karkołomne zajęcie. Jednakże połączenie 8 GB RAM z dyskiem SSD procesorem i5-4200u czy też i7-4600u (ten był w moim przypadku) daje naprawdę zapas dużej mocy i programy oraz wiele kart chodzi w nim wręcz doskonale. Dodam jeszcze, że procesor zamontowany w moim egzemplarzu jest wspierany przez 4 MB pamięci podręcznej i rozpędza się od 2,2 GHz do 3,3 GHz. Wersja na i5 jest tylko nieco mniej wydajana, ale to bardziej kosmetyka niż realny wpływ na działanie laptopa. Zwłaszcza, że obydwa serca są dwurdzeniowe. 



W sprzęcie został zintegrowany układ HD Graphics 4400, który jest wydajniejszy od swojej poprzedniczki o jakieś 20% i na niskich ustawieniach działał nawet Tomb Raider z 2013 roku. Oczywiście jak wspomniałem moim zdaniem laptop nie nadaj się do gier, jednakże to właśnie one najszybciej weryfikują moc układu graficznego. Dzięki temu wiem, że x240 nie zatnie Wam się przy otworzeniu nawet 100 kart w przeglądarce, oglądaniu filmów na YouTube etc. Tym samym do takich zastosowań mogę x240 śmiało polecić mimo, że grafika dwukanałowa nie została tutaj wykorzystania w pełni z racji ograniczeń do jednego kanału z postaci kości RAM.

X240 to wręcz znakomita kultura pracy. Praktycznie przez cały czas pracuje on bezgłośnie. Dopiero w trybie Turbo Boost + wentylator zaczął szumieć i zanotowałem wtedy 42 dB. Normalna jego praca to jednak 29 dB czyli praktycznie bezgłośne działanie.



Sprzęt nie jest przeznaczony dla melomanów. Tony niskie i wysokie są niesłyszalne dlatego trzeba podłączyć sobie głośniki zewnętrzne w celu uzyskania większej jakości dźwięku.

Dwa akumulatory znajdujące się w x240 w połączeniu z procesorem niskonapięciowym dają możliwość pracy przez bardzo długi okres czasu. W środku Lenovo zastosowało baterię o pojemności 24 Wh, a zewnętrzny akumulator może mieć 48 i 72 Wh. W moim przypadku była to ta pierwsza wartość i jeśli te elementy są nowe to uzyskamy pracę na Wifi przez lekko ponad 8 godzin. Film będziemy mogli oglądać przez ponad 6 godzin, a w trybie tekstowym popiszemy na tej maszynie przez ponad 10 godzin. Dla mnie są to wartości bardzo porządne.

Lenovo x240 to po prostu bardzo solidna maszyna, która dzięki małym gabarytom, a zarazem solidnemu wykonaniu sprawdzi się każdego dnia zarówno biurze jaki i podróży. Sprzęt, który każdego dnia będzie dla Was gotowy.

Opis został wykonany na przykładowym egzemplarzu. Poszczególne sztuki mogą różnić się między sobą przez różne leasingi.


Pokaż więcej wpisów z Kwiecień 2018
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel