Prezentujemy: Dell e5570

2019-04-21
Prezentujemy: Dell e5570
Dell e5570 to w końcu powrót do tego, aby w laptopach standardowo pojawiały się procesory 4 rdzeniowe. Przyznam się – tęskniłem.

Nim przejdę do opisu powiem jedno. Długo trzeba było czekać, aby w smukłych obudowach można było zamknąć serca z 4 rdzeniami. Dopiero w 6 generacji procesorów z serii „i” to się udało. Kupując więc e5570 zarówno w wersji i5 czy i7 otrzymujemy więc 4 rdzenie. Oczywiście ta druga opcja to więcej MB Cache oraz lepsze taktowanie nie mniej jednak liczy się fakt, że w końcu udało się. Udało się to na co czekałem, a więc w smukłej obudowie są 4 rdzenie i to naprawdę ogromna zmiana względem poprzednich serii.

Skoro już jednak emocje wylałem w pierwszych zdaniach przejdę do konkretów. Gdy pierwszy raz zobaczyłem E5570 wyglądał on niemal tak jak E5550. Wieko czarne, bryła podobna (wymiary: 24 x 377 x 253 ), waga wahająca się w granicach 2,15 kg. Jedynie rozmieszczenie portów jest inne i to go zdradziło.



Obudowa została wykonana z tworzyw sztucznych i jak przystało na serię 5 (przypomnę, że seria z 6 na początku jest wyższa)  nie uświadczymy tutaj metalowych wzmocnień na korpusie. Mimo to ekran jest zabezpieczony bardzo dobre. Naciski moich dłoni na dekiel nie wywołują problemów z obrazem. Obudowa jest matowa, co sprawia, że szybko i łatwo można ją wyczyścić.

Zawiasy sprzętu trzymają ekran bardzo dobrze i stawiają spory opór na tyle, że musiałem użyć dwóch rąk w celu otwarcia sprzętu. Sprawdza się to idealnie w podróżach, gdyż wtedy panel nie zmienia położenia i można komfortowo pracować. Miło również, że jak kiedyś tak i tutaj kąt odchylenia ekranu to ponad 180 stopni.



Palmster, a więc jak niektórzy go nazywają pulpit roboczy jest wykonany z matowego tworzywa sztucznego i jest bardzo odporny na zarysowania, otarcia i przede wszystkim zabrudzenia. Nacisk punktowy nie wygina go, a jedynie drobne, ale naprawdę drobne wyjęcie w dół pojawia się w okolicach gładzika. Niemniej jednak to jest nic, a spasowanie elementów oceniam bardzo dobrze.

Dla osób lubiących zaglądać do wnętrzności mogę napisać – jest dobrze. Idealnie nie jest bo przecież niektóre laptopy klasy biznes można otworzyć klipsem, a i Dell produkował już modele na tzw. Jedną śrubkę. Tutaj jest ich więcej, ale odkręcam je i cała dolna pokrywa schodzi. Tutaj mam możliwość wymiany baterii, dysku 2,5 cala, RAM (maksymalnie 16 GB), baterii CMOS, Modemu Wifi, Modemu WWAN (nie jest w zestawie). Miło również, że dostęp do wentylatora jest łatwy i szybko można go wyczyścić. Minus Dellowi daje za to, że nie daje możliwości włożenia dwóch dysków. W bryle mieście się tylko jeden, a ja osobiście zamiast modemu WWAN widział bym M.2 i tym samym miałbym dwa dyski. Na szczęście obecnie już nawet 480 SSD są w dobrej cenie – co widać po naszej ofercie, więc aż tak nie czuje rozgoryczenia.   



Porty oferowane przez sprzęt to 3 x USB 3.0, złącze VGA/D-Sub, blokada Kensingtona, złącze stacji dokującej, gniazda audio: wejście/wyjście audio w jednym, czytnik kart: SD 4.0, SmartCard, czytnik linii papilarnych, NFC., HDMI, gniazdo karty sim. Jeśli to nam nie wystarcza to jak możecie przeczytać wyżej jest złącze na replikator portów. Stacja dokująca zdecydowanie ma więcej portów, ale moim zdaniem te podstawowe też są w wystarczającej ilości.

Klawiatura to jakby kalka tego, co otrzymywaliśmy w poprzednim modelu z serii 5. Dobra cicha praca, lekki skok i szybkie komfortowe pisanie to moim zdaniem zalety tej konstrukcji. Jako, że jest to laptop 15,6” nie zabrakło w nim oczywiście blok numeryczny. Przede wszystkim przy programach do faktur przydaj się klawisz kalkulatora. Naciskamy go i wyskakuje odpowiednie okienko. Klawiatura jest również podświetlana, co sprawiło, że tekst mogłem bez problemu „dziergać” w nocy.

Płyta dotykowa 10 x 5,4 cm jest delikatna dla palców. Sterowanie jest przyjemne i oczywiście możemy tutaj wykorzystywać multi-dotyk. Miło również, że prawy i przycisk myszy znajduje się poza taflą. Klawisze te są miękkie, głębokie i charakteryzują się cichym skokiem.



Dla precyzyjnej pracy, polecam jednak TrackStick znajdujący się mniej więcej pośrodku klawiatury. Precyzja jego działania jest znakomita, a klawisze do niego przypisane znajdują się nad gładzikiem i charakteryzują się tymi samymi cechami, co te przypisane dla TouchPada.

Matryca w moim egzemplarzu była typu AHVA i chociaż wiem, że Dell stosował wiele różnych paneli do tego modelu to jednak ta z tego co wiem była najbardziej popularna. Model  B156HW01 charakteryzuje się rozdzielczością 1920 x 1080 pikseli, kalibracją domyślną na poziomie 6500K i tutaj zaskoczenie kontrastem  1257:1. Mało Wam? To dodam, że kąty widzenia są szerokie, a paleta barw bliska sRGB! Można? Kurczę, można! O takie matryce walczyłem. Naprawdę jestem bardzo, pozytywnie zaskoczony. Chociaż niektórym może się to wydawać, że czytają tutaj bełkot informatyka, to jednak niektórzy na pewno docenią te informacje. Dla tych mniej zaznajomionych z technologią dodam po prostu, że matryca jest naprawdę wspaniała i będą nią zachwyceni.



Kolejną petardą dla mnie jest fakt, że sprzęt posiada 4 rdzeniowy procesor i7-6820HQ . Co daje nam 4 rdzenie, 8 wątków, taktowanie 2,7 z turbo do 3,6 GHz, 8 MB cache, z grafiką HD Graphics 530 i wisienką na torcie kości pamięci typu DDR4, które są o 40% bardziej energooszczędne i o 20% wydajniejsze względem kości DDR3. Co to oznacza? Mega wydajny sprzęt, który jeszcze wiele lat będzie sobie radził z programami, filmami i ogólnie szeroko-rozumianymi multimediami. Grafika pozwala zaś na odpalenie gier Fallout 4 i Star Wars: Battlefron na niskich detalach, ale nie do tego ten sprzęt jest tworzony.

Jeśli zaś chodzi o pracę wewnętrznego wiatraka to podczas normalnej pracy szumi on na poziomie 31dB. W przypadku obciążenia układu na 100% osiągnąłem 47 dB. Czy to sporo ? Tak i nie. Mi to nie przeszkadza bo te prace bardziej obciążające wykonuje wciągu dnia więc szum wtedy zagłusza np. radio. Jednak jak ktoś ma odwrotnie to może mu to przeszkadzać.



Na koniec jeszcze dwie ważne kwestie. Pierwsza sprawa głośniki, które są dobre. Grają czysto, brakuje solidnego basu, ale jak na serię biznes jest dobrze, lepiej niż poprawnie. Po prostu to jak zawsze nie jest sprzęt dla melomanów, ale widać, że i nawet w tym segmencie coś się zmienia ku lepszemu.

Po drugie praca na baterii. Testowałem na nowym zamienniku, w trybie Wifi. Co osiągnąłem? 5 godzin. Wynik dobry, a jeśli tylko piszemy i mamy włączy tryb oszczędzania popracujemy na tym sprzęcie około 12 godzin.

To tyle moi drodzy. Sprzęt mnie przekonał do siebie, jest wydajny, szybki, mocny, dobrze wykonany i przede wszystkim wiem, że starczy mi na lata. Naprawdę mogę go śmiało polecić.
Pokaż więcej wpisów z Kwiecień 2019
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel